Dzień jak co dzień. Szary poranek. Za oknem mgiełka, ale widać już wschodzące słońce. Wstaję z łóżka w atłasowej koszulce ledwo sięgającej do ud. Szybki prysznic i do pracy. Każdy z nas musi odbębnić swoje osiem godzin.Jednak dzisiejszy dzień miał być inny… W czasie lunchu spotkałam Adama. Zaczęliśmy rozmawiać o codziennych firmowych sprawach. Sama nie wiem jak to się stało, że już po chwili wylądowaliśmy w pokoju socjalnym. Drzwi zamknięte na kluczyk, nasze ciuchy porozrzucane w nieładzie na podłodze i nasze nagie ciała połączone w miłosnym uścisku.
– Hmmm uwielbiam ten moment, gdy wchodzisz we mnie swoim przyrodzeniem. Gdy płatki mej cipki otwierają się pod naporem, niby delikatnym, ale jednak stanowczym. Lubię tą chwilę, gdy traktujesz mnie jak rzecz, bo górę nad Tobą bierze pożądanie. Zresztą nie muszę Ci tego mówić. Nie jesteśmy tutaj pierwszy raz.
-Chcesz mocniej ?? Poproś.
Tylko tyle usłyszałam z Twoich ust.
-Proszę… mocniej… nie baw się ze mną w romantyczne gierki.
Siarczysty klaps spada na moje osłonięte pośladki. W takich chwilach zastanawiałam się czy ludzie za drzwiami słyszą te odgłosy, czy domyślają się co tutaj wyprawiamy. Niestety czas szybko mija tak samo jak i przerwa w pracy, więc kończysz zabawę zostawiając mnie taką niezaspokojoną.
-Słyszałem, że w mieście jest klub swingersów. Może się wybierzemy któregoś dnia?
Nie wiem czemu ten dzień, to dzisiejsze popołudnie miałabym spędzić samotnie bez Ciebie.
A więc stoję w kącie swingers klubu i przyglądam się ludziom dookoła. Widzę jak pary się zabawiają. Jedna z kobiet zmienia partnera już trzeci raz. Każdego dosiada i ujeżdża. Obecnego dosiadła plecami do niego i energicznie podskakuje na jego kutasie. Stoję w kącie, opieram się o ścianę i obserwuję namiętne igraszki. Rozglądam się po pokoju i widzę Ciebie. Uśmiecham się nieśmiało, spoglądam na Ciebie…ocieram udo o udo … staram się nie zdradzać swojego podniecenia. Widząc Twój wzrok szybko spoglądam na przypadkowa parę koło mnie.
Podchodzisz do mnie. Łapiesz mnie za rękę…
-Ty tutaj tylko patrzysz?
-yy ja … znaczy się … pierwszy raz i … tylko patrzę
-Ale to swing. Tutaj się nie patrzy. Tutaj się pieprzy.
Mówiąc to uśmiechasz się podejrzanie.
– Niby tak … chociaż widzę że Ty nie pieprzysz. Chyba, że w ubraniu. O dziwo nie jestem jedyną patrzącą.
– Czekam na kogoś, ale spóźnia się, a skoro Ty jesteś to może się zabawimy ? – pytasz konkretnie.
– W sumie to …. czemu nie…

Nawigacja seriiUKRYTE MARZENIA CZ.2 >>